Drogi tegorocznej wycieczki członków naszego Koła wiodły na Mazury. Tam w Węgorzewie, w położonym nad jeziorem Mamry ośrodku Róża Wiatrów mieliśmy swoją bazę wypadową do licznych, wartych odwiedzenia i zwiedzenia miejsc. 


W programie wyprawy znalazły się lepiej lub słabiej znane, a istotne dla historii, także tej najnowszej, miejsca i obiekty. Nasza majowa wycieczka miała sprawić, aby miejsca te były nie tylko znane ale też przez nas poznane.

Odwiedziliśmy więc wieś Świętą Lipkę, a w niej najpiękniejsze na Warmii Sanktuarium Maryjne – barokową bazylikę pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Tam też wysłuchaliśmy koncertu organowego wykonanego na słynących z wyjątkowego brzmienia i ozdobionego ruchomymi postaciami instrumentu. 

W kolejnych dniach zwiedziliśmy leżącą na przedmieściach Giżycka pruską twierdzę Boyen, odbyliśmy rejs stateczkiem po mazurskich jeziorach, zwiedziliśmy kompleks bunkrów w Mamerkach, w których mieściła się Kwatera Główna Niemieckich Wojsk Lądowych (OKH) podczas agresji Niemiec na ZSRR, oraz ruiny potężnych bunkrów zlokalizowanych w podkętrzyńskch lasach Gierłoży Tam w latach II wojny światowej znajdowała się Kwatera Wojenna Adolfa Hitlera o kryptonimie „Wilczy Szaniec”.

Z Mamerkami wiąże się  też historia tajemniczego zaginięcia Bursztynowej Komnaty. Po jej zrabowaniu z Carskiego Sioła w 1941 roku przez Niemców przeniesiono ją do zamku królewieckiego. Jednak w związku ze zbliżającym się frontem została w 1944 roku stamtąd wywieziona. I tu kończy się udokumentowana jej historia. Niektórzy badacze twierdzili, że znalazła się ona właśnie w Mamerkach. Jednakże przeprowadzone w latach 2016 – 2017 poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Być może rozbudzone nadzieje spowodowały, że postanowiono właśnie w Mamerkach zbudować jej replikę. Uroczyste otwarcie miało miejsce 26 kwietnia br., a my mieliśmy szczęście zobaczyć ją dokładnie miesiąc później.  Choć wykonana z masy plastyczno-żywicznej praktycznie do złudzenia imituje bursztyn i idealnie odzwierciedla oryginał. Wykonana w skali 1:1 w oparciu o posiadaną dokumentację fotograficzną budzi zachwyt swym przepychem i bogactwem form.

W środę 28 maja opuściliśmy Mazury i udaliśmy się na jednodniową wycieczkę do Wilna, by z polską przewodniczką zwiedzić najciekawsze obiekty tego miasta.   Rozpoczęliśmy oczywiście od historycznego cmentarza na Rossie, gdzie m. in. we wspólnym grobowcu spoczywa matka marszałka Józefa Piłsudskiego wraz z sercem Syna. Tutaj też pochowany został ojciec Juliusza Słowackiego – Euzebiusz, Joachim Lelewel, poeta Władysław Syrokomla i wielu innych znamienitych obywateli tego miasta. Będąc w Wilnie nie sposób było nie nawiedzić Ostrej Bramy wraz ze znajdującym się tam cudami słynącym obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej. Dalej spacerując wileńską starówką zwiedziliśmy m.in. cerkiew św. Ducha,  Bramę Brazyliańską oraz kościół Piotra i Pawła. Pobyt w Wilnie zakończył wspólny posiłek, którego menu stanowił litewski barszcz no i oczywiście kartacze (cepeliny).

Kolejna dwa dni spędziliśmy w Węgorzewie. Zwiedzając bardzo interesujące Muzeum Sztuki Ludowej wraz z przyległym skansenem i działające w dawnym budynku dworca kolejowego Muzeum Tradycji Kolejowej. Żeglowaliśmy też po Mamrach jachtami i podziwialiśmy piękno mazurskiej przyrody  z pokładu drezyn.

W sobotę, wracając do Bydgoszczy zawitaliśmy jeszcze do Olsztyna, gdzie po Wydziale Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego przez kilka godzin oprowadzał nas jego dziekan, profesor Bogdan Lewczuk. To co widzieliśmy robiło olbrzymie wrażenie. Uświadomiliśmy sobie jak bardzo na korzyść zmieniły się warunki studiowania, jak zmienił się warsztat i baza dydaktyczna w stosunku do czasu gdy my byliśmy studentami. Z drugiej jednak strony to nic dziwnego. Przecież od tego czasu minęło 40 – 50 (i więcej) lat.

Nasza majowa wyprawa to nie tylko ciągłe przemieszczanie się i zwiedzanie, to także kolejna sposobność bycia razem, lepszego poznania się, zaprzyjaźnienia i zabawy. Miało to miejsce każdego dnia i przy każdej okazji, lecz finał, a raczej finały tego odbyły się w czwartek i piątek, gdy przy biesiadnych stołach i muzyce (także „na żywo”), śpiewach, puzlach i tańcach bawiliśmy się do późnych godzin wieczornych.

Wszyscy szczęśliwie powróciliśmy do naszych domów, a przed nami, już w sobotę 14 czerwca kolejne seniorske spotkanie. Plener w leśnictwie Nadkanale k. Bydgoszczy – bo jak głosi hasło naszego koła: 

Warto się spotykać, Warto się poznać, Warto zapamiętać.
Jacek Judek