Tegoroczne spotkanie „na łonie natury” zaplanowaliśmy na terenie Nadleśnictwa Dobrzejewice, a dokładniej w podtoruńskiej Szkółce Leśnej Bielawy. Niemal do ostatnich minut przed rozpoczęciem imprezy nie wiedzieliśmy, czy będziemy musieli się schronić przed deszczem w osłoniętej wiacie, czy pozostaniemy na otwartej leśnej przestrzeni. Ostatecznie aura okazała się łaskawa, chmury rozpierzchły się i wyjrzało słoneczko. Dopisała też frekwencja. Przyjechało nas blisko 40 osób.
W pierwszej części imprezy nasi przewodnicy – leśnicy Wojciech Stec i Bartosz Różycki przybliżyli nam tajniki nowoczesnej uprawy sadzonek drzew iglastych i liściastych metodą kontenerkową. Metoda ta poprzez zastosowanie wyspecjalizowanej taśmy produkcyjnej, poza bardzo dużą wydajnością (do 8 milionów sadzonek sosny rocznie) pozwala uzyskiwać sadzonki wraz z podłożem co istotnie zwiększa efektywność jej dalszego rozwoju w szkółce. Ponadto metoda ta dzięki wstępnej inkubacji w kontrolowanych termicznie i nawadnianych halach, a następnie łatwemu (także dzięki uprawie kontenerkowej) przeniesieniu uprawy na zewnątrz, przy dalszym kontrolowaniu zraszaniu, umożliwia otrzymanie rocznych sadzonek w stadium odpowiadającym rozwojowi 2-letnich uprawianych metodą klasyczną.
Część druga spotkania, to oczywiście rozmowy, rozmowy, rozmowy. Wymiany wiadomości o sobie, swoich rodzinach i wspólnych znajomych. Były też tradycyjnie pieczone w ogniu kiełbaski, grillowana kaszanka oraz grochówka. Dzięki zaangażowaniu kilku Koleżanek i Kolegów pojawił się też deser w formie różnorakich wypieków oraz pączków dla wszystkich, które ufundował obchodzący w tym dniu swoje imieniny Antek Sielicki.
Tak jak co roku odbył się też konkurs „Rzut Kapciem Prezesa”, w którym uczestniczyła niemal polowa biesiadników. W tym roku zwyciężył w dogrywce Kolega Zenek Grzeczka, drugim był Krzysiek Motławski, a trzecią Hania Sokołowska. Zwycięzcy otrzymali, poza uściskiem dłoni Prezesa (a właściwie przewodniczącego KS), stosowne dyplomy oraz nagrody.
Było miło, było sympatycznie, było po prostu fajnie. Po kilku godzinach wspólnej zabawy rozjechaliśmy się do domów i dopiero wówczas uświadomiliśmy sobie jakie mieliśmy szczęście, gdyż gwałtowna wichura i ulewa, która wkrótce potem nastąpiła, w znacznym stopniu zepsułaby przebieg imprezy.
Jacek Judek
